BIAŁA JAK MLEKO, CZERWONA JAK KREW. FILM O MIŁOŚCI, O PRZYJAŹNI, O WIERZE, O WIĘZACH I WSPARCIU

Leo zakochuje się w Beatrice, dziewczynie ze szkoły, która choruje na białaczkę. Ona walczy o życie, a on stara się spędzać z nią coraz więcej czasu. Dziewczyna nie może pogodzić się z faktem, że musi odejść i zdaje sobie sprawę z tego, że nie zostało jej już wiele życia. Chłopak chce uratować swoją ukochaną. Oboje dochodzą do ważnych wniosków. Prócz miłości Leo do Beatrice jest też wątek Silvii. Nastolatka, która ma słabość do chłopaka, widać, że się w nim podkochuje, to nie sabotuje jego starań. Mimo smutku jaki odczuwa, gdy zdaje sobie sprawę, że Leo nie jest jej, pomaga mu, ponieważ jest jego przyjaciółką. Jest silna, ponieważ tego wymaga od niej sytuacja. Rezygnuje z własnych potrzeb aby Leo był szczęśliwy. Mamy więc rozszczepienie na miłość namiętną, gorącą, nie dającą spać i cierpliwą, troskliwą, spokojną. Piękna historia pierwszego zauroczenia, przeradzającego się w wielką miłość, oddanie, walkę o uczucia, miłość, przyjaźń.

 

O czym jest ta historia? O miłości, o przyjaźni, o wierze, o więziach i wsparciu, czyli sprawach, które są niezbędne jak powietrze.

Filmowy Leo swoją decyzją, by oddać szpik, zainspirował bardzo wielu ludzi, którzy we Włoszech masowo zaczęli się rejestrować w bazie dawców szpiku. Historia romantyczna przeżywana przez nastolatka. Wielkie trudy i wielkie owoce młodzieńczej miłości. Film, który daje do myślenia i pobudza do walki o najważniejsze w naszym życiu wartości. Film o młodzieży, ale nie tylko dla młodzieży. Dedykowany tym wszystkim, którzy wierzą, że miłość góry przenosi. Biały to: cisza, nuda i pustka. Czerwony: to krew pulsująca w żyłach i przede wszystkim kolor włosów Beatrice, dziewczyny jego marzeń. Ale wkrótce biały i czerwony zaczną mieć dla Leo zupełnie inne znaczenie...Film ma wyraźne i bardzo ważne przesłanie. Reżyser Giacomo Campiotti pokazuje jak istotne jest przełamanie lęku przez decyzją o byciu dawcą szpiku kostnego oraz zacnie nakreśla dramat wchodzącej w życie osoby, która styka się z nadchodzącą niechybnie śmiercią. Campiotti nadspodziewanie subtelnie zahacza o kwestię wiary, która pojawia się w rozmowach umierającej Beatrice i szydzącego niewiele wcześniej z księdza katechety Leo.

A ja wierzę w miłość. Ona zwycięża zawsze, prędzej czy później. Bo nawet wtedy, gdy się w nią nie wierzy - ona przecież jest. I działa. A jej działanie, tak jak działanie prawdy, jest niezawodne.

Film nie tylko dla młodzieży. Do obejrzenia na:

https://www.cda.pl/video/2600516fd

Poniżej zwiastun:

- Parafia pw. Sw. Bartlomieja Apostola w Mszanie

stat4u